• Wpisów:45
  • Średnio co: 47 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 18:01
  • Licznik odwiedzin:3 729 / 2203 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
miloscnazawsze
 
justysia210
 
Kiedy kolejny rozdział ? *,* Czekam tu noo.
 

 
Było już po 12. Pogoda była bardzo słoneczna, można powiedzieć, że była też męcząca, ponieważ upał od dłuższej chwili nie dawał choć chwili wytchnienia. Vicky była brudna, głodna i przemęczona. Jednak w jej oczach było widać tą zaciętość. Chciała dotrzeć do miasta, ale jej nogi odmawiały posłuszeństwa. Dodatkowo wciąż miała obawy, że porywacze mogą jej szukać. Dodało jej to trochę sił, ale nie wiele bo była głodna i spragniona. Przez drogę, którą szła przejechało raptem 5 samochodów. Żaden z nich się nie zatrzymał. Nagle zza horyzontu ujrzała kolejny samochód. Jechała nim grupka nastolatków w jej wieku. Dziewczyna zaczęła krzyczeć, robiła wszystko by jadący tym małym kolorowym Vanem ją zauważyli. Zatrzymali. Na jej twarzy pojawił się uśmiech i mała nadzieja, że już będzie dobrze, że wszystko się zmieni. Jednak gdy dziewczyna zobaczyła kto siedzi w środku zemdlała. Zabrali ją więc ze sobą. Gdy się obudziła leżała na jego kolanach. Luke’a! Czy to możliwe? „O kurwa! Przecież to Luke jak ja wyglądam! Ja pierdole!” – spojrzała na niego lekko wystraszonym wzrokiem. On też spojrzał się na nią, odgarnął jej włosy z twarzy, uśmiechnął się i rzekł:
-Spokojnie, przecież cię nie ugryzę.
Vicky nadal patrzyła się z lekkim przerażeniem na tak przystojnego chłopaka. Jednocześnie czuła się jak w raju. Mimo głodu, spragnienia, a także zmęczenia była to jej najpiękniejsza do tej pory chwila. Rozejrzała się po całym samochodzie. Za kierownicą siedział mały śmieszny blondynek, a o bok niego siedział Wysoki i postawny brunet. Z tyłu zaś była tylko ona i Luke.
-Jak masz na imię? – spytał.
-Vicky. – odpowiedziała jednocześnie siadając w pewnej odległości od chłopaka.
-Ja jestem Luke, a to są Garry i Josh. – odpowiedział wskazując na każdego z nich. – Skąd tu się wzięłaś taka yyych… brudna i roztrzepana?
Dziewczyna głęboko westchnęła po czym powiedziała:
- Wiesz, to nie takie łatwe.. hmm.. nie mogę Ci teraz tego powiedzieć. – odrzekła odwracając głowę w kierunku okna.
-Dobra spoko nieważne, nie chcesz nie mów. Tak sobie myślę, skąd ja cie znam.
-Może ze szkoły. Chodzisz tam gdzie ja.
-No tak masz rację.
Rozmowa się urwała. Nastała długa cisza. Wszyscy byli onieśmieleni nową pasażerką. W końcu po trochę dłuższej chwili Luke znów nawiązał rozmowę:
-Może jesteś głodna lub może chce Ci się pić?
-Nie, dzięki.
-Ale na pewno? Masz, mamy niestety tylko chipsy i piwo, ale to też powinno wystarczyć.
-Dzięki. – odrzekła i zaczęła pochłaniać garściami chipy. Zjadła całą paczkę i wypiła dwie puszki piwa.
-Nie, w ogóle nie byłaś głodna, zjadłaś nam prawie całe zapasy! – odparł zza kierownicy Josh. Wszyscy zaczęli się śmiać z Vicky. Dla niej ta sytuacja też wydawała się zabawna.
-Odwieziemy Cię do domu, co? – powiedział Garry. – Gdzie mieszkasz?
-Tam na skrzyżowaniu. O tak! O tam ! Widzisz? – zaczęła mu pokazywać machając palcami.
-Tak widzę, ślepy nie jestem. – odparł lekko poirytowany.
Dziewczyna podała mu złe miejsce, ponieważ tam mieszkała Sam, jej przyjaciółka. Chciała się z nią jak najszybciej zobaczyć i przytulić się do niej. Tego chciała w tej chwili najbardziej. Potrzebowała jej bardzo.
_______________________________________________________

Zaczynam się zastanawiac po co ja wgl pisze? Nie umiem przecież. To , to są jakieś marne wypociny.. Lubie pisać, ale wiem że nie mam do tego talentu.

A i jeszcze życze Wam wesołego jajecka <3
  • awatar Breathe Carolina...opowiadanie...: Masz talent i to duży <3 pisz dalej :D muszę przeczytać poprzednie częsci <3 zapraszam do mnie ja tez piszę :)
  • awatar Expirion †: Jajecka nawzajem kochanie. :* Moje kochane jojkou ! Umiesz pisać,bez przesady. Wyszło całkiem fajnie. Strasznie mnie ciekawi co będzie dalej. Pisz. <3
  • awatar Fuck you, bejb.: NAWZAJEM <3 LUBIĘ to, ale te powtórzenia i najgorsze to bylo : "ta zaciętość" ;_; tę zaciętość tę..LOOSIE XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Stanęła przed nim taka mała, bezbronna, ale z wielką pewnością siebie. Była ubrana w białą sukienkę. Wyglądała zjawiskowo. Podeszła do mężczyzny ubranego w czarną podkoszulkę i dżinsy. Objęła jego dłoń, stanęła na palcach i pocałowała w policzek. Spojrzała mu głęboko w jego błękitne oczy. Nie mógł się jej oprzeć. Wziął ją na ręce i skierował się do sypialni. Położył się i zdjął koszulkę. Pocałował ją znowu, tym razem w usta. Dla Vicky było to obleśne co robiła, ale wiedziała, że może zrobić wszystko by uciec. Całowali się chwile. Było to namiętne czułe, ale chyba tylko z jego strony.
Dziewczyna w końcu przerwała pocałunek i odezwała się do niego:
-Powiesz mi jak masz na imię przystojniaku.
-Adam jestem. Adam.
Wtedy on pochylił się i pocałował ją delikatnie w kąciki ust. Vicky pomyślała: „ Fu. Co ja robię. Nawet go nie znam. Trzeb zaraz to skończyć”. – pocałowała go jeszcze kilka razy. Planowała ucieczkę. Na początku sądziła, że to głupi pomysł, ale widziała jak łatwo można było nim manipulować. Jej blado czerwone usta spoczywały na ustach agresywnego porywacza. Delikatnie ręką przejechała po jego klatce piersiowej. Wzbudziła tym jeszcze większy pociąg Adama do niej. Dziewczyna była w bieliźnie. Zdążyła wcześniej zrzucić z siebie białą, przewiewną sukienkę. Dla każdego mogłoby się to wydawać dziwne. Niektórzy mogli by ją nazwać dziwką, czy coś w tym stylu, ale jeżeli chcesz ratować swoją dupę możesz zrobić wszystko. Vicky była przygotowana na najgorsze, jednak wymyśliła plan. Złożyła jeszcze kilka pocałunków na jego zimnych ustach po czym powiedziała:
-Zostań tu na chwilę, a ja się przygotuję, wiesz na co.
-Na co? – zapytał z ekscytacją łapiąc ją za pośladki.
-Oh, nie bądź taki hop do przodu kotku.
Zeszła z niego, zabrała swoją białą sukienkę, wzięła torbę. Odwróciła się jeszcze na moment i powiedziała:
-Idę do toalety na chwilkę.
Mężczyzna był tak zadowolony z siebie, że nie zauważył, że dziewczyna celowo pomyliła drzwi i uciekła. Dopiero po jakichś 10 minutach zorientował się i poinformował kolegów. Był na siebie wściekły, że jakaś głupia siedemnastolatka uwiodła go i tak perfidnie wykorzystała. Dziewczyna w tym czasie była już daleko od starego domku. Cały czas biegła. Bała się, że ją dogonią. Gdy już upewniła się, że jest daleko, schowała się w krzakach i zasnęła. Było jej strasznie zimno, więc przykryła się torbą, którą miała przy sobie. Po pewnym czasie zasnęła. Obudziła się około godziny 10. Miała dobry humor, ponieważ udało jej się wydostać z rąk porywaczy. Była też trochę obrzydzona wczorajszym zachowanie i pocałunkami z Adamem, ale najważniejsze było to, że była już bezpieczna, prawie bezpieczna. Dziewczyna wstała, zabrała torbę i weszła na drogę, która jak się jej zdawała, nie miała końca. Szła w kierunku mostu, przez który wczoraj przejeżdżali.
_______________________________________________________
Ta część taka trochę głupawa. No ale musiała jakoś uciec. ;D Następna część najprawdopodobniej po świętach ;*
  • awatar Expirion.†: ale mi się podoba. fajnie wyszło,nie jest źle. ! haha. <3 +gif. Avril :D Omomomom. czekam. :*
  • awatar Fuck you, bejb.: HAHAHA ejj, jak ona nie musiała od razu tam z nim takie czułośći. Nawet nie wiedziała co oni ją chcą zrobić ani jakie mają zamiary xd Tak się dziwnie potoczyło, na ale ok. Twoje opo, czekam ;3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Żadna z dziewczyn nie mogła powiedzieć ani, słowa. Jedyne co zrobiły to cofnęły się lekko do tyłu prawie bezszelestnie. Jeden z mężczyzn zaczął się zbliżać do nich. Wtedy Sami nie wytrzymała i krzyknęła z całej siły swoim cieniutkim głosem:
-Wiej! – jednocześnie zaczęła biec w przeciwną stronę. Za nią z chwilą opóźnienia skierowała się Vicky. Kompletnie nie wiedziały, gdzie biegną. Było już tak ciemno, że cudem się nie potknęły o jakiś kawałek drewna. Goniło je trzech wysportowanych mężczyzn. Dziewczyny nie były mistrzyniami biegów przełajowych, ale adrenalina robiła swoje. Biegły tak szybko jak nigdy. Jednak jeden mężczyzna był szybszy, złapał Vicky za rękę, niemal szarpnął. Ona tylko krzyknęła do Sami:
-Uciekaj! Szybko!
Sama była okropnie wystraszona. Jej ciało drżało, było niemal bezwładne, a w oczach krył się strach. Mężczyzna przeleciał wzrokiem po dziewczynie, aby upewnić się czy to ta, po czym krzyknął:
-Mamy ją!
Vicky próbowała jeszcze się wyrwać z rąk agresywnego mężczyzny, ale on był z byt silny. Związał jej ręcę, a następnie wziął ją na ręce i zaniósł nad rzekę. Dziewczyna nadal próbowała się wyrwać. Krzyczała, krzyczała z całej siły. Myślała, że ktoś ją usłyszy. Było już dawno po północy. Nie potrzebnie się łudziła. Przecież kto normalny chodzi o takiej godzinie po lesie? Nikt. Nikogo nie było w pobliżu. Gdy dotarli na miejsce, położył ją na ziemi i zaklebnował. W tym samym czasie nad rzekę dotarło jeszcze dwóch mężczyzn. Rozmawiali po cichu między sobą. Po niedługim czasie zabrali dziewczynę i poszli do samochodu, który był niedaleko zaparkowany. Upewnili się, że nikogo nie było w pobliżu i odjechali. Vicky siedziała między dwoma mniejszymi chłopakami. Ten, który ją złapał siedział za kierownicą. Jechali przez dziwne drogi. Ona nie znała ich. Widziała te miejsca po raz pierwszy. Jadąc przez wielki most widziała swoje miasto z daleka. „ To się dobrze nie może skończyć” – pomyślała, a łzy napłynęły jej do oczu. Po godzinie jazdy zadzwonił telefon. Jeden z porywaczy odebrał go i rozmawiał z nieznajomym przez około 10 minut. Nagle samochód stanął. Kazali jej wysiąść i iść w kierunku małego domku na końcu drogi. Dziewczyna rozglądała się wkoło, starała się zapamiętać każdy szczegół otoczenia. Planowała nawet ucieczkę, która w tej chwili byłaby nie możliwa, ale później? Niewiadomo.
W domu położyli ją na stare, wręcz śmierdzące łóżko i przykryli kawałkiem szmaty. Obok niej siadł jeden z nich. Miał jej pilnować. Dwaj inni też położyli się spać. Vicky nie spała. Trzęsła się ze strachu jednocześnie obserwując mężczyznę w końcu ze zmęczenia zasnęła.
***
Następnego dnia nie działo się nic szczególnego. Siedziała cały dzień w tym domku. Dali jej nawet jeść. Obserwowali ją. Myśleli, że nie widziała tego. Znowu nastała noc. Tym razem pilnował ją ktoś inny. Obserwował ją z końca drugiego pokoju. Dziewczyna zauważyła, że ona podoba mu się. Postanowiła wykorzystać sytuacje:
- Czy ja mogę pójść do toalety. – powiedziała cichutko.
- Myślę, że możesz.
Mężczyzna podszedł do niej i spojrzał jej głęboko w oczy, następnie złapal ją za rękę i zaprowadził do toalety.
-Idź tylko, nic nie próbuj mała. – odrzekł swoim grubym głosem.
Vicky weszła do brudnej toalety. Siedziała tam chwile udając, że załatwia swoje potrzeby. Rozpuściła włosy, poprawiła się w lusterku. Miała przy sobie czerwoną szminkę. Pomalowała nią usta i wyszła z łazienki.
______________________________________________________
Nie krytykujcie za bardzo! Wiem ta część wyszła okropnie Ale następna może będzie lepsza Trzymajcie się miski
  • awatar Life gives nothing, you must take it♥: Świetnee;* Zapraszam do mnie , jak ci sie spodoba zostaw po sb komentarz ;d
  • awatar Fuck you, bejb.: GONILI JE TRZEJ WYSPORTOWANI MĘŻCZYŹNI polonistko -,- * ! zbyt razem* ! Jeśli mam być szczera, to akcja super, ale podrasuj trochę te wszytskie powtórzenia itp. Piszesz odmiennie niż ja i trudno mi się przestawić. Haha . Reszta fajna, czekam na dalszy ! <3
  • awatar Expirion †: Ale mnie zaintrygowałaś. I ta akcja. Świetne ! Czekam. :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
-Co jest?! – krzyknęła z dołu Sami. – jednocześnie kierując się z pośpiechem na górę. W tym samym momencie Vicky siedziała oszołomiona na fotelu gapiąc się bezczynnie w monitor. Siedziała tak do czasu gdy jej przyjaciółka wbiegła do pokoju. Poklepała ją po policzkach, krzycząc „ Vicky, Vicky no ! Co się stało!” – lecz w końcu zorientowała się, że dziewczyna patrzy w ekran, gdzie była wiadomość od nieznajomego: „Wiem o Tobie wszystko, wiem, że twoja mama jest teraz w pracy, a tata nawet cię nie zna. Wiem też, że masz przyjaciółkę. Jest teraz u ciebie w domu. Wiem, że jesteś zauroczona w pewnym chłopaku z twojej szkoły. Wiem też, że spędzasz bardzo dużo czasu nad rzeką, tam gdzie jest taki pomost. Znasz to miejsce tylko Ty i Sam. Jeżeli nie przyjdziesz dziś wieczorem o 22.00 w to miejsce, to komuś z twoich bliskich stanie się krzywda.”
Przyjaciółka Vicky ze zdumienia, ale też ze strachu rzuciła talerz z kanapkami na ziemię. Jednak wiedziała, że musi się opanować, wiedziała również, że ten ktoś nie żartował. Przytuliła ją mocno do serca, lecz jej samej łzy przerażenia napływały do oczu. Siedziały tak chwile w milczeniu aż nagle cicho, szeptem Vick powiedziała:
-Pójdę tam…
Znów cisza.
-Pójdę tam, nie mogę pozwolić by Wam coś się stało. – powtórzyła jeszcze ciszej.
-A jeżeli to jakiś zboczeniec?
-Co z tego? Jeżeli na szali jest życie moich bliskich.
-Pójdę z Tobą – odpowiedziała.
-Nie Ty nie możesz, w razie jakbym rano nie wróciła, zadzwoń na policję i powiedz im gdzie poszłam.
-A nie lepiej już teraz zadzwonić?
-Przecież wezmą to na jaja, co ty nie uwierzą nam.
-No w sumie masz rację, ale nie mam zamiaru Cię zostawić w potrzebie. Jesteś moją przyjaciółką. – odpowiedziała całując je delikatnie w czoło.
-Razem damy radę?
-Damy!
Minęła już godzina dwudziesta. Dziewczyny nadal siedziały w pokoju Vicky, obmyślając co będzie, co to za człowiek i co zrobią jeżeli której coś się stanie. Minęła kolejna godzina. Na zegarku była już 21. Sami wzięła w razie gdyby coś się stało zwykły kuchenny nóż. Spakowała go w swoją wielką torbę. Ruszyły w kierunku lasu. Przez który trzeba przejść, żeby dostać się nad rzekę. Na dworze było już strasznie ciemno. Po drodze nie spotkały żywej duszy, a wkoło słychać było tylko ich niespokojne bicie serc. Właśnie zbliżyły się do rzeki. Trzymając się za ręce szły niepewnym krokiem, gdy już prawie tam doszły zauważyły trzech okapturzonych facetów. Nagle stanęły w miejscu, lecz jeden z nich usłyszał szum wywołany krokami i krzyknął: „ Ej jest tam kto?”.
_______________________________________________________
*KOMENTUJCIE, OBSERWUJCIE, LAJKUJCIE*
Z góry przepraszam, że ta część pojawiła się strasznie późno, ale wiecie szkoła -,-. Nie miałam w ogóle czasu na to żeby coś napisać . Z góry też przepraszam jeżeli następna część nie pojawi się szybko
  • awatar Life gives nothing, you must take it♥: Świetny;* Zapraszam do mnie;)
  • awatar Fuck you, bejb.: Bardzo fajna akcja, szczerze to dobry zawrót wydarzeń xD jedyne co to podrasuj trochę te dialogi, bo jak dla mnie trochę przymulające. Czekam na więcej <3 !
  • awatar Expirion †: O kurde. Ale ci to genialnie wyszło. Z tą wiadomością..Boże..Pisz szybko bo nie zasnę,muszę mieć już kolejną. Błagam Cie ! Kocham to. *u* <333
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
  • awatar Forever you: So true
  • awatar MY MIDDLE FINGER LIKES YOU: @gość: nie wiem naprawde kiedy bedzie, bo nie mam czasu ostatnio wgl, ale mysle ze jak znajde ten czas to bedzie , nawet moze jutro
  • awatar Gość: a kiedy 2 cz opowiadania ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Leżała i marzyła. To umiała najlepiej. W swojej głowie tworzyła, co raz to wyraźniejszy obraz jego, obraz tego chłopaka ze starszej klasy. ”Ale nie przecież to się nie uda, nawet z nim nie gadałam. Luke, oh Luke przecież Ty nawet na mnie nie spojrzysz”. Po jej policzkach spływały strugi zimnych łez. Wtuliła się mocniej w poduszkę, jednocześnie odgarniając włosy z twarzy i powtarzając jego imię: ”Luke, Luke, Luke….”. Próbowała się jakoś uspokoić, ale imię tego chłopaka wciąż odbijało się jak echo. Leżała tak jeszcze godzinę, wciąż płacząc po czym udało jej się zasnąć. Nazajutrz rano czuła się już lepiej. Wczorajszy stan tłumaczyła tym, że każdy ma gorsze dni gdy jest samotny. Ona właśnie taka się czuła, samotna. Jednak próbowała żyć normalnie, jak każdy nastolatek. W końcu ona była normalna, tylko nieszczęśliwa. Przed południem przyszła do niej przyjaciółka – Sami. Znały się od dziecka i najważniejsze momenty swojego życia spędziły właśnie razem. Poszły na górę do pokoju Vicky.
- Ej co jest Vick, znowu o nim myślisz? – spytała Sam.
- Nie on mnie nie obchodzi, mam ciebie. – odpowiedziała przytulając ja do swojego serca.
- Przestań mnie nie okłamiesz.
Sam poszła na dół zrobić coś do jedzenia, gdy w tym samym czasie Vicky weszła na facebooka. W skrzynce odbiorczej miała nowa wiadomość. ”Pewnie znowu Jin coś ode mnie chce”. – pomyślała. Otworzyła i ku jej zdziwieniu nie była to wiadomość od Jin.
-Sami, Sami chodź tu szybko . Sami Sami !!! No szybko!
_______________________________________________________

*KOMENTUJCIE, LAJKUJCIE, OBSERWUJCIE*
pierwsza część opowiadania "Dreams". Nie do końca wyszła tak jak chciałam, ale na początek może być.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

madzaalena
 
justysia210
 
Co mi się podoba, a co nie
PLUSY :
-lepszy avek
-lepsze tło
-fajne motto
MINUSY :
-gorsza nazwa
-bez info o sobie
-tak dziko się zrobiło.

Tyle z mojej strony, nie pozdrawiam goryluuu!
NQ <3
  • awatar Expirion †: haha no dobra,zmień kursor myszki i bd okey. ;)
  • awatar MY MIDDLE FINGER LIKES YOU: Hahahaha *Die* musi być jakaś rzecz która Ci się tu nie podoba nie no nie wierze <3
  • awatar Expirion †: hahahaha gorylu. <3 haha to jest orangutan głupku ty hha *.* nazwa mi sie podoba,chociaż trosię przydługa,ale jest okey. nie mam minusów. :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
To nie hollywoodzkie love - story z happy end-em. To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, nie była też miłością szczęśliwą. Czym , więc jest ta historia? O jakiej miłości opowiada? . Szczerej? Głębokiej? Zdolnej do poświęceń? Czy może jest to zwykłe młodzieńcze zauroczenie?
Vicky Ruees była zwykłą, zawsze uśmiechniętą nastolatką pragnącą przeżyć jakąś przygodę, pragnącą się zakochać, by dowiedzieć się czym tak naprawdę jest ”ta miłość”.
Luke Carter był zwykłym szczeniakiem zbyt bardzo zadumanym w sobie. Traktował wszystkich jak powietrze. Był taką gwiazdeczką szkoły, którą wszyscy znali. Jak to się stało, że się poznali? Czy dziewczyna przeżyła przygodę, o której tak bardzo marzyła?
_______________________________________________________

Pierwsza część już w niedziele / poniedziałek
Mam nadzieję, że Wam się spodoba.
*KOMENTUJCIE, LAJKUJCIE, OBSERWUJCIE*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
To był ten sam chłopak, którego spotkała dziś rano. Dziewczyna z wielkim wstydem starała ukryć zmieszanie w jej oczach, jednak nie minęła nawet minuta jak ich oczy spotkały się razem. Chłopak uśmiechnął się szczerze w jej stronę. Dziewczyna też od niechcenia odpowiedziała uśmiechem. Serce Abi uspokoiło się trochę, lecz gdy mecz skończył się wygraną drużyny Matt’a znowu jej serce było niespokojne, pełne strachu. Gdy właśnie wstawała ze swojego miejsca, z pośród tłumu przeszczęśliwych kibiców wyłonił się chłopak, który jeszcze dziś rano gadał głupoty. Właśnie podszedł do niej i z wesołą miną, że znów spotkał tą dziewczynę powiedział:
-Cześć. Pogadamy?
-Hmm….. Nie.- powiedziała drwiąco.
-Wiesz, przepraszam za to co się stało dziś rano. Chciałem się popisać przed chłopakami.
-No to Ci się udalo. – odpowiedziała odwracając się od chłopaka. Jednak on nie zamierzał odpuścić i znowu podszedł do niej tak, aby patrzyła mu w oczy .
-To może jeszcze raz się przedstawię. Matt jestem. – mówił próbując przekonać ją do siebie.
-Abi. – odpowiedziała niepewnym głosem, po czym dodała. – Może lepiej będzie jak już pójdziesz. Widzisz tam są Twoi koledzy. Znowu zaczniesz się popisywać?
-Nie, wytłumaczyłem im wszystko. Wiesz co może chodźmy się przejść. Mam jeszcze 20 min do meczu finałowego. – powiedział spoglądając na zegarek.
-W sumie to możemy się przejść. I tak miałam iść po popcorn.
-No chodźmy.
Podczas krótkiego spaceru Matt zaimponowal dziewczynie. Jakby całkowicie zmienił swoją osobowość. Nie był już bezczelnym gówniarzem, a odpowiedzialnym mężczyzną. Starał się podczas tej 15-minutowej przechadzki sprawić, aby dziewczyna nie zapomniała go na długo. Kupił jej nawet bransoletkę z napisem „Forever”. Co prawda nie była to jakaś droga bransoletka, ale liczył się gest, który Abi bardzo dobrze odebrała. Chłopak musiał już wracać na boisko. Dziewczyna siadła dokładnie tam, gdzie siedziała wcześniej i teraz z jeszcze większym zamiłowaniem przyglądała się rozgrywkom jednocześnie bawiąc się bransoletką. W połowie meczu finałowego zadzwonił do niej telefon, od ojca, że ma natychmiast wrócić do domu. Tak więc niepostrzeżenie przecisnęła się przez tłum rozgorączkowanych widzów i szła szybkim krokiem w kierunku domu. Zastanawiała się nad słowami, które kiedyś usłyszała: „Pierwszy raz przypadek, za drugim to już przeznaczenie.”
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›